Z Gwintka-ktorego zaniedbalem ostatnio- pozostaly mi wspomnienia koktejlowe. To znaczy mieszane, a nawet wstrzasniete. Powiem wiecej – wstrzasajace. Image Gwintolda bez wiedzy o jego poswieceniu i epizodach swiadczacych o- pewnej dyskretnej co prawda – szlachetnosci jest niepelny.
Oto mial on okres – tfu – wspomagania ojca dyrektora w zbieraniu cegielek na kolebke. Murowana kolebka niestety nie doczekala IVRP.
Rowniez malo znany epizod FOZZ swiadczy o jego oddaniu sprawie , czy moze oddaniu sprawy w glodne rece. Polski dlug zagraniczny naprawde zaczal sie rozwijac.
Przeprowadzanie staruszek przez jezdnie, to element staly rozkladu dnia Gwintolda i niesione przez staruszki torebki z renta nie maja tu nic do rzeczy.
Ilosc niezgwalconych przez niego sierotek jest rownie wielka jak nieudzielonego wsparcia kalekim kombatantom walk za wasza i ich wolnosc. Mnie nie mieszajcie.
Z duzym szacunkiem nalezy wspominac wklad Sraczki w toj tojki i obok.
Lista osiagniec jest dluga, i nie chcialbym by moja nutka miala charakter mowy pogrzebowej. Byc moze.
Wasz Kpt LdV w podrozy.